Posty

Nie-myśli.

  Czuję bezsilność, taką paraliżującą. Dziwnie mi z tym moim światem uczuć i myślami wirującymi, których nie jestem w stanie odkryć, w pewien sposób usłyszeć. Wiem, że są, ale nie mam pojęcia, czego dotyczą.   Płaczę szeptem, bez łez. Tam, w środku, w sobie. Taki płacz boli bardziej. Łzy chyba pozwalają nam wyrzucić z siebie złe emocje, wspomnienia, uczucia, myśli. Wszystko to, czego nie chcemy mieć w duszy. Taki deszcz łez, który nie oblewa duszy, ale wysusza ją.     Moja głupia podświadomość, podsuwa pod przymknięte powieki obrazy jeszcze tak świeże, takie delikatne w swej prostocie, wyczuwalne jeszcze opuszkami palców.Dobrze i bezpiecznie było w Mariuszowych ramionach i ciepłym spojrzeniu Pau. Dobrze było, a nawet doskonale. Przyjemna fala uczuć, zalewała moją dusze, dławiąc płacz, który był niepotrzebny… Sama obecność tych dwojga – wystarczała.   A teraz? Jest dziwnie, bardzo dziwnie. Cichy śmiech i niedosłyszalne słowa za drzwiami mojej siostry...

Po prostu... "Zmierzch"

 Zanim cokolwiek napiszę, mam do Was małą prośbę. Oderwijcie na chwilę wzrok od tych kilku słów i włączcie nową kartę (nową stronę), a potem wyszukajcie wśród innych linków tę, na której szukacie piosenek, których lubicie słuchać. Kiedy już Wam się załaduje, wpiszcie w wyszukiwarkę: Iron & Wine- Flightless Bird, American Mouth. Już? Więc teraz po/głoście troszkę, osiągając dźwięki ponad normę niż słuchacie zwykle... Nie wiem, dlaczego tak? Mi się lepiej tego słucha, kiedy jest tyć, tyć głośniej niż zazwyczaj. Niektórzy już pewnie wiedzą, czego będzie dotyczyła dzisiejsza notka. ***   Pamiętam dokładnie ferie sprzed roku. Potargane serce jeszcze przez rany, które były takie świeże, takie niewyleczone. Pamiętam walentynki, które pachniały tandetą i wszędzie wywieszonymi reklamami nowego filmu, który zawładnął polskim rynkiem. "P.S Kocham Cię"   Pamiętam dokładnie uczucia, które towarzyszyły mi w chwili, gdy siedziałam wbita w fotel, okryta szczelnie kurtką i szalikiem, ...

Dwa lata.

  Dwa lata.   Dwa cudowne lata z Wami. Tak w pełni, tak oficjalnie. Nie wiem, co powinnam napisać, żeby było dobrze, żeby wywołać u Was uśmiech, ani jak doprowadzić Was do łez. Tak działają na mnie Wasze komentarze, wiecie?   Czuję zawsze to niezrozumiałe ciepło w okolicach serca, kiedy widzę, że się odezwaliście i, że jeszcze macie chęć przekraczać próg mojego świata.   Cieszę się, że Jesteście.     Przez ostatni rok wiele się działo. Bardzo dużo. Nowe znajomości, powroty do starych. A w tym wszystkim towarzyszyło mi słowo. Słowo pisane. Jestem w gazetce szkolnej, napisałam coś, co inni nazywają książką i jestem dumna. Jestem dumna z siebie bardziej niż kiedykolwiek. Tak, właśnie tak. Mam odwagę spełniać moje marzenia i pisać. Mam odwagę walczyć o moje pasje i rozwijać je. Mam szczęście, że jestem i że otaczają mnie osoby, które chcą dzielić ze mną mój świat. Mam tego bloga i Was. Wasze słowa i myśli.   Dziękuję. Dziękuję, że jesteście ze mną.   ...