Posty

Zniknij na zawsze. Albo nie, zostań ze mną.

  Maria Mena - I miss you love.     - Nie maż mnie po rękach! - wykrzykujesz cicho, żeby tylko do mnie dotarła ta informacja.   - Dlaczego niby nie?! - odpowiadam pytaniem, uśmiechają się szeroko.   O tak, wiem, że nienawidzisz, kiedy dźgam Cię długopisem z najcieńszymi końcówkami ani kiedy Cię mażę. Ale Ty też dobrze wiesz, że ja nienawidzę, kiedy wyżywasz się na mojej ręce. Lubimy się denerwować, prawda? Sprawia nam to taką ogromną satysfakcję, należy do naszego rytuału, którego wcale nie rozumiemy.   Patrzę na Ciebie z wyczekiwaniem i zastanawiam się, co tym razem wymyślisz.   - Bo mam randkę - mówisz z tajemniczym uśmiechem.   Dobrze wiem, że to nieprawda. Dobrze wiem, że po lekcjach wyjdziesz z szatni, poczekasz na chłopaków, potem przejdziecie przez gimnazjum (wbrew zakazom) i pójdziecie prosto do swoich domów. Wiem o tym doskonale, ale i tak czuję ukłucie zazdrości w sercu, którą potęguje widok pewnej osoby w wyobraźni.   - Mhm, ciekaw...

Niebieskooki chłopaku!

    Zmieniam swoje zdanie. Niebieskie oczy są ładne. Niektóre nawet tak bardzo, że nie można się od nich oderwać. A z drugiej strony nie można w nie zbyt długo patrzeć, bo peszą.     Zahipnotyzował mnie wzrok pierwszoklasisty. Inny, jakże inny. Dojrzały, prawdziwy.   Gdy go odwzajemniłam, miałam wrażenie, że przenika przez moje brązowe tęczówki i zagląda na dno mojej duszy. Kartkuje ją i szepcze, że to za mało, że chce poznać więcej. Nawet teraz, kiedy o nim myślę, czuję skurcz. Ten dziwny skurcz, którego nie mogłam się pozbyć na niemieckim, ani kiedy stanął blisko na kolejnej przerwie.     To nie był pierwszy raz,   kiedy wydawało mi się, że próbuje rzucić na mnie urok.     Coś ma to jego spojrzenie. Dużo tajemnic. Dużo chęci. bez zakochań, zauroczeń i tym podobnym, proszę.  

Gdy tylko zapomnisz, wrócę.

Upiór w operze - O tyle proszę Cię. Zaczaruję Cię i zapomnisz o mnie, ale ja wrócę. Kiedy wrócisz, bo ja już tęsknię. Chcę wiedzieć. Kiedy będę miał pewność, że już nie pamiętasz.   Usiadła na miękkiej kanapie, okryła się jasnym kocem, wytężając wzrok w ciemności. Przez drzwi balkonowe wpadał do salonu cień nocy. Miała idealny widok na ogród i latarnię. Zwinęła się w kłębek, przyciskając kolana do siebie. Czuła się nieswojo. Miała nadzieję, że tak, jak kilka nocy wcześniej – tajemnicza postać w kapturze spojrzy prosto w jej okno, przyciągnie ją wzrokiem i nie pozwoli uciec w bok spojrzeniem. Miała nadzieję, że po raz kolejny ulegnie niebieskim tęczówkom, które kiedyś już obserwowała, być może zakochała się w nich.   - Powiedz mi, kim jesteś. Powiedz, że mnie kochasz, gdy będę udawała, że śpię – szepnęła cicho, wpatrując się w jasną smugę światła, przed którą się ukrył. – Powiedz mi to nocą, kryjąc się przed światłem latarni. Przyjmuję zachłannie każde twoje s...