Posty

Gdy tak znaczy nie.

Edyta Bartosiewicz - zatańcz ze mną.   Mam taką okropną ochotę uciec gdziekolwiek, choć do końca sama nie wiem, czy gdziekolwiek to dobre określenie. Mam dosyć wspominania i myślenia o tym, co zostało zakończone, przeżyte, a jednocześnie potrzebuję tych kilku wspomnień, które kiedyś były namacalną rzeczywistością. Czasem wydaje mi się, że potrzebuję ich, by normalnie funkcjonować.   Szczególnie przeszłość jest mi bliska w dniach, kiedy nie potrafię określić, kim jestem. Banalne pytanie, prawda? A jednak tak złożone, wymagające od nas szukania, analizowania, podsumowywania, odrzucania, przyjmowania itp., itd. Coś wspaniałego dla osoby, która swoją przyszłość wiązała z psychologią (nie podążam za modą w wyborze kierunku na studia).   Kim jestem? Mogłabym teraz przedstawić cechy mojej osobowości, podać imię i nazwisko, wymienić marzenia, sukcesy i porażki - ponieważ to wszystko składa się na mnie, na odpowiedź na pytanie "kim jestem?". A jednak to za mało. Wciąż o kilka słów...

Czerwieńsza Strona Jabłka.

Czerwieńsza stro na jabłka - zaraz spłonę. <3 po prostu posłuchajcie. bez czytania. wsłuchajcie się w słowa. kocham to. a teraz zapraszam na notkę, która jest mocno związana z piosenką.   Siadam w pierwszym rzędzie. Na trzecim krześle od lewej strony. Bordowym. Wzrok utkwiłam w wystawionych rzeźbach wykonanych, podobno, z drewna i metalu. Obserwuję je i zastanawiam się, czego mogę się spodziewać po dzisiejszym koncercie. Zostałam namówiona, by przyjechać do Góry. Zobaczyć. Przeżyć. Zupełnie nie wiedziałam, czego mogę się spodziewać. Naprowadzeniem był tylko sms, który zawierał następującą treść: „Czerwieńsza strona jabłka. jakby rock. ballady.”   Muskam wzrokiem instrumenty stojące na scenie. Perkusja i pianino. Próbuję sobie wyobrazić osoby, które za chwilę zajmą swoje stanowiska. Próbuję wczuć się w melodię, która sączy się z głośników i mam nadzieję, że muzyka, która za chwile wypełni całą salę – będzie o niebo lepsza.   Mija kilka może kilkanaście...

"Dziewczyna z żonkilem."

  " Stoję oparta o poręcz mostu. Pada deszcz. Obok mnie stoi skulona dziewczyna – widać, że jest nieszczęśliwa.W ręku trzyma wielki czerwony parasol. Nie rozłożony. Krople deszczu zlewają się z jej łzami. Popatrzyła na mnie swoimi wielkimi oczyma. Jeszcze nigdy nie widziałam tyle smutku. Na moment w jej tęczówki wkradła się zieleń. Ale tylko na moment. Spojrzenie miała mgliste, nieobecne.   - Pomóż mi! - zdawało się słyszeć głos dochodzący z jej biednej, poniewieranej duszy. – Pomóż mi! – głos pełen żałości i bólu.   Jej ciało przeszywało dreszcze. Czułam to. Czułam jej ból, samotność, strach. Dałam jej pięknego, żółtego żonkila. Na jej twarzy pojawił się wymuszony uśmiech. Tak pięknie się uśmiecha. Jest niespokojna. Czuje fale gorąca uderzającą o jej skronie. Boję się! Czuję jej bicie serca. Jest coraz ciemniej. Przed jej stopami na wilgotnej trawie połyskiwały w blasku księżyca fragmenty fotografii. Zacisnęła pięści.Tak powoli umierała w niej miłość. M...