Posty

Pochłania mnie ciemna biel.

  Chciałabym Wam napisać, że jest to tekst, który napisałam dzisiaj albo wczoraj. Niestety. Jest z października. Bardzo długo zwlekałam z publikacją, ale dziś chcę się nim z Wami podzielić. Zacznijcie proszę od puszczenia piosenki podanej na końcu. Utwory zamieszczane przy testach miały w sobie coś, co zainspirowało mnie do pisania. Może i dla Was okażą się zbawienne? ***   Usiądź naprzeciwko i słuchaj jak moja skóra wzywa cię do siebie. Znużonewargi obserwują wszystkie twoje ruchy z dziecięca uwagą, ze zmysłamirozpoczętymi jak lizak w pulchniutkiej dłoni. Obserwuję cię i myślę, że niepowinieneś uciekać przede mną, przecież wiesz ile dla mnie znaczysz. Wiesz,prawda? Opowiadałam ci już bajkę o naszej miłości, kiedy ty przeklinałeś sennemary na głos. Może tylko udawałeś i słuchałeś jak mówię do ciebie? Chyba nieprzestałeś mnie kochać? Okłamałeś mnie i bezwstydnie patrzyłeś jak białe dłoniezamykają mi oczy, usta, ręce, nogi. Trzymały i dusiły w swoich pragnieniach.Nie powinieneś ...

Nie tańczmy nigdy więcej.

  Pewien przemiły Pan napisał mi: "oh! ileż ja musiałem czekać na jakikolwiek znak od Ciebie! jesteś uparta, wiesz? a do tego milcząca, Pisareczko, a to do Ciebie nie pasuje, ani mi się nie podoba!" .   Ileż prawdy Łukasz zawarł w tych kilku słowach. Nie jestem milcząca, fakt. Przecież słowa spisane to mój język, którym najchętniej się posługuję. Moja dusza i myśli, marzenia i pasje. Moja miłość.   Nie wracam oficjalnie, bo nie odchodziłam wcale. Dziś poczęstuję Was jednym z moich opowiadań dawnych. Jeszcze nie jestem gotowa na stworzenie czegoś nowego, ale już niebawem. Nadchodzi mój idealny czas. * * * dedykuję Łukaszowi.   Spojrzał na mnie i gestem zaprosił do tańca. Wtuleni w siebiekołysaliśmy się do piosenki nieznanej artystki. Głaskał moje dłonie i patrzyłjak milczeniem próbuję zapewnić go o swoich uczuciach wywołanych czarem tejjednej chwili. Byliśmy ułamkiem czasu skradzionego przypadkiem nieznanej parzezakochanych. Odebraliśmy jeden moment komuś innemu, byl...

Znikam cicho, by nie zbudzić sumienia.

 Wiem, że jestem beznadziejna ostatnio, jeśli chodzi o bloga. Ale nie umiem go prowadzić, przykro mi. Przeoczyłam piątą rocznicę założenia. I prowadzę go na tyle długo, że nie chcę odejść jak milion osób zostawiających wszystko tak po prostu.   Nie jestem też gotowa na całkowitą rezygnację z tego, co tu stworzyłam. Zbyt wielka wartość. Zbyt wiele tu mnie, mojego życia i Was. A wiele z Was naprawdę nieraz mi pomogło. Szczególnie jestem wdzięczna Ślimaczkowi, co będę powtarzała przy każdej możliwej okazji. Ma pierwsze miejsce w moim sercu i nic tego nie zmieni. Bo to ona jest ze mną od początku i jestem pewna, że będzie do końca.   Nie umiem się pożegnać, ale już nie wierzę, że uda mi się tchnąć życie w tą stronę. Większość z Was też już się odwróciła. Tak już jest. Ja też nie jestem aktywna. Być może po prostu wyrosłam? Może wrócę, kiedy coś się zmieni, takiego dużego.   Dziś mogę Wam napisać, że ciągle studiuję. Mam niewiele czasu dla siebie, co mnie wypala. Gram w p...